Nalewka z wiśni

Przepis ten jest wielokrotnie przywoływany do życia przez mojego tatę. To on u nas w domu (chyba z nudów) wymyśla co chwilę nowe nalewki. Z aronii, z liści wiśni, ze śliwek, jeżyn, winogron czy wiśni. Z tych ostatnich będzie dzisiejsza nalewka. Trzeba poświęcić jej duużo czasu, gdyż musi długo stać, a jak wiadomo czym dłużej tym lepsza nalewka. Na pewno każda z nich jest idealna na zimne wieczory a takich jest wiele przed nami, dlatego zachęcam do wypróbowania prostego przepisu. Mimo że nie ma teraz świeżych wiśni to możecie użyć mrożonych i też będzie ok. Trzeba je tylko troszkę rozmrozić przed wrzuceniem do słoika. Mój tata robił ją jak jeszcze było bardzo ciepło. Cierpliwości w czekaniu życzę 😉

 

 

 

Składniki:

* 3 kg wiśni

* 1 kg cukru

* 1 litr wódki

Wykonanie:

I etap

Na początku potrzebujecie – najlepiej dużego słoika do którego wrzucicie wydrylowane wiśnie. Następnie trzeba zasypać je cukrem. Zakręcić słoik, potrząsnąć nim tak aby cukier obtoczył wszystkie owoce. Tak przygotowaną podstawę musicie odstawić na ok. 3-4 tyg w ciepłym miejscu do momentu aż owoce puszczą wszystkie możliwe soki.

II etap

Po upływie tego czasu, wybieramy z soku owoce i wlewamy do niego wódkę. Teraz mieszamy wszystko i odstawiamy to na minimum 3 tygodnie. Najlepiej będzie jak taka nalewka postoi dużo dłużej.

Czym dłużej tym lepiej 😉

 

nalewka-z-lisci2

 

 

 

embed_x8i3oy260hhvf670itfbh5lrlxehjwzz-jpg

8 thoughts on “Nalewka z wiśni”

  1. Mam taki problem: moje wiśnie puściły sok, ale jest on bladoróżowy. Jak dodam wódki, to już będzie bezbarwna nalewka. Czy do nalewek stosuje się jakiś konkretny gatunek wiśni? U mnie na rynku sprzedają tylko te piękne, duże wiśnie, o szklistym, prawie nie czerwonym miąższu…

    1. Mój tata nalewkę robił zawsze z własnych wiśni i kiedy puszczały soki był to ciemny, głęboki czerwony kolor. Do nalewki nie stosuje się konkretnego gatunku wiśni. Myślę, że problem tkwi w tym, że Twoje miały szklisty miąższ. Możesz spróbować dodać więcej wiśni lub na koniec lekko zabarwić ją prawdziwym sokiem z wiśni. Poza tym nalewka dojrzewa i wtedy nabiera koloru jak moja na zdjęciu.

      1. OK, zaryzykuję, najwyżej będzie to wódka z mglistym wspomnieniem po wiśniach 😉 Co ciekawe, z tych samych wiśni robiłam konfitury i w trakcie procesu gotowania owoców uzyskałam ten piękny, rubinowy kolor. Im dłużej gotowana konfitura, tym ciemniejsze wiśnie, ale z nalewką to inna bajka. W ogrodzie mam kilka drzewek wiśni, ale owoce są wielkości pestki, a do tego zanim zdążą dojrzeć, kosy wszystko wyjedzą (to samo tyczy się porzeczek i borówek), istne utrapienie z nimi 🙂 A w handlu zawsze wygra odmiana „deserowa” – piękna, duża, słodka i… bezbarwna. Pozdrawiam Autorkę i wszystkich amatorów swojskich nalewek 🙂

  2. Moje wiśnie zaczęły fermentować. Czy tak ma być? Są w słoiku zaledwie tydzień! I stać mają w ciemnym czy jasnym miejscu?

    1. to bardzo dobrze. Mój tato zawsze stawiał słoik na słońcu w gorące dni żeby szybciej i lepsze soki puszczały wiśnie.

    1. Jeśli masz wydrylowane wiśnie to możesz zostawić je w słoiku i zalać wódką. Natomiast jeśli owoce są z pestkami to musisz je wyjąć i dopiero zalać alkoholem. Pestki nadadzą bardzo cierpki smak nalewce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.